Jak cieszyć się z życia?
Posted on by Michał Maj
miniindie

Pod poprzednim, urodzinowym wpisie jedna z czytelniczek napisała: „generalnie to jestem pod wrażeniem, że potrafisz, tak w każdym drobiazgu odnaleźć sens życia, ja tak niestety nie umiem, może jakaś porada, jak to zmienić?” Krótko mówiąc, jak cieszyć się z życia?

 

Bo zobaczcie, łatwo cieszyć się z chwili, gdy np. akurat masz więcej pieniędzy i możesz coś sobie kupić. Łatwo cieszyć się, podczas tygodniowych wakacji w Egipcie, gdzie po prostu nic nie robisz. Zauważ jednak, że ten czas się kończy i trzeba wrócić do rzeczywistości. Nie sztuka cieszyć się z życia przez moment – sztuka to osiągnąć permanentny stan zadowolenia z wszystkiego, co robisz.

 

Radość z rzeczy błahych!

Większość ludzi codziennie pędzi przez życie i na ma czasu na to, by się zatrzymać i rozkoszować chwilą. Tylko tu i teraz! Kiedy Ty tak zrobiłeś, że stanąłeś w miejscu i spojrzałeś na to, jak żyje świat wokół Ciebie?

 

Mnie taka sytuacja spotkała nie tak dawno, w jeden czwartkowy wieczór. Razem ze znajomymi szliśmy przez krakowski rynek. Spokojna rozmowa i nagle na ul. Floriańskiej słyszymy muzykę. W tym momencie włączył mi się tryb obserwatora. Zacząłem oglądać, co dzieje się obok – masa ludzi, turystów. Ludzie spieszący do klubów, na imprezy. W kilka osób podeszliśmy do grającego zespołu i zatrzymaliśmy się, aby go posłuchać. Za chwile było dużo więcej słuchaczy, jakiś człowiek zaczął udawać, że tańczy breakdance’a, obok 3 młodych chłopaków przejechało na deskorolkach. Kilka chwil później do obserwatorów dołączył człowiek z długą brodą i w kolorowym stroju – zaczął tańczyć.Tyle się dzieje!

 

 

W tej chwili ogarnęła mnie niesamowita radość i ogromne szczęście. Jestem tu – w mieście, które lubię, wśród osób, które po prostu uwielbiam. Wokół mnie tyle ciekawego się dzieje, a ja tego nigdy nie dostrzegam!

 

Zatrzymaj się

Często myślami lecimy w przyszłość lub wspominamy to, co było. Rzadko kiedy myślimy o tym, co jest tu i teraz. Spróbuj opisać to, jak teraz się czujesz. Podnieść rękę i popatrz, jak to działa. Pomyślałeś o tym i jesteś w stanie wykonać taki ruch. Zobacz, jak wygląda Twoje otoczenie, co teraz robisz. Zwróć uwagę na szczegóły, których wcześniej pewnie nie dostrzegałeś.
 
Kolejna moja historia. Ponad rok temu mieszkałem przez pewien czas w Bostonie, w USA. Wyjazd ten otworzył mi oczy na pewne rzeczy, których do tego czasu nie dostrzegałem – jedzenie. Ten, kto mieszka za granicą, potwierdzi, że jedzenie na obczyźnie to jakaś tragedia. Nie ma to co nasze, polskie jedzonko. I tak właśnie pokochałem… kiełbasę podwawelską. W Polsce nigdy nie zwracałem na nią uwagi. Osiągałem stan niesamowitego szczęścia, gdy udawało nam się skończyć pracę wcześniej i zdążyliśmy zrobić zakupy przed zamknięciem polskiego sklepu. Kupione jedzenie często wyjadałem już w samochodzie i w momencie, gdy docieraliśmy do domu, niewiele zostawało. Jedząc, jednak zachwycałem się każdym kęsem. Ta kiełbasa po prostu rozpływała się w ustach : )
 
Nie trzeba jednak wyjeżdżać z domu, aby to osiągnąć. Zaparz swoją ulubioną kawę, kup najlepszy owoc lub inny produkt, który uwielbiasz. Usiądź, zamknij oczy i poczuj ten smak całym sobą. Przegryzaj/pij powoli i zachwyć się tym! Doceniaj takie proste rzeczy, które Cię otaczają. Zatrzymaj się na moment i obserwuj, co dzieje się wokół. Doceń to, co jest tu i teraz!

 

Miłe chwile

WWedług mnie wszystko sprowadza się do tego, żeby żyć świadomie. Cokolwiek robisz, wynika z tego, że podjąłeś decyzje. Zacznij obserwować swoje życie. Jeżeli wracasz z miłego spotkania, to „złap” się na tym, że to, co przed chwilą się wydarzyło, było bardzo przyjemne. Codziennie wydarzają się ciekawe rzeczy, tylko po prostu przechodzimy obok nich, ich nie dostrzegając.
 
Warto robić codziennie wieczorem małe podsumowanie. Ja za każdym razem, przed snem szukam 3 rzeczy, które były niesamowite tego dnia. Dla przykładu wczoraj:

  • Udało mi się złapać nowe, ciekawe zlecenie w firmie
  • Byłem na lekcji hiszpańskiego. Zaczynam już co raz więcej rozumieć i lepiej mówić w tym języku
  • Na koniec dnia miałem rozmową, z osobą, która wiele dla mnie znaczy
  •  
    Takie proste podsumowanie przed snem pozwoli pokaże Ci, że każdy dzień ma w sobie coś pozytywnego. Uczyń z tego nawyk, a po kilku tygodniach zacznie ogarniać Cię wdzięczność i radość.

    A gdybyś miał umrzeć?

    Wyobraź sobie jedną sytuację, budzisz się rano i dowiadujesz się, że to będzie ostatni dzień Twojego życia. Wiem, banał, ale to naprawdę pomaga. Z kim byś się spotkał? Co byś robił tego dnia? Co powiedziałbyś ludziom? Chwyciłbyś za telefon i obdzwonił najbliższe osoby, mówiąc im, jak wiele im zawdzięczasz? Zrób to teraz.

     

    Kiedyś napisałem do koleżanki wiadomość z paroma miłymi słowami. Ot, po prostu wychodziło z całości, że ją lubię i bardzo się cieszę, że miałem okazję ją poznać. Dziwna sprawa, od razu zapytała, o co mi chodzi. Wytłumaczyłem jej, że po prostu czasem mam ochotę powiedzieć parę miłych słów innym osobom. Spróbuj i Ty! Nawet na głupim Facebooku wybierz kilka najbliższych osób i napisz im parę miłych słów – za co cenisz daną osobę i dlaczego cieszysz się, że ją znasz. Zobaczysz, co się stanie. Ludzie uwielbiają otrzymywać takie wiadomości, a Ty po prostu będziesz się świetnie czuł, bo gdybyś miał umrzeć godzinę później, to będziesz zadowolony, że przekazałeś coś najbliższym osobom. W dodatku piłeczka lubi się odbijać i kiedyś to do Ciebie wróci – Ty otrzymasz taką wiadomość. Świetne uczucie, gdy masz trochę gorszy dzień, a tu otrzymujesz tak pozytywną i szczerą informacje.

     

     
     

    Zaplanuj swój pogrzeb

    Pójdziemy krok dalej. Zabawmy się już w całkowicie przerażającą grę – zaplanuj swój pogrzeb. Znalazłem to ćwiczenie kiedyś na jakimś zagranicznym blogu i strasznie mi się spodobało. Zastanów się, jak wyglądałby Twój pogrzeb. Wyobraź sobie cmentarz, wszystkich ludzi i siebie samego, obserwującego to wszystko z dystansu.
     
    Jak byś wyglądał? Co mówiłby ksiądz odprawiający ceremonię? Jakie mowy byłyby czytane? Co mówiliby inni ludzie? Trochę przerażające, prawda? A jak wyglądałby mój pogrzeb?
     
    Myślę, że byłoby dość dużo osób. Ktoś na pewno wspomniałby o radości życia, o tym, co zrobiłem. Mam nadzieję, że zapisałem się pozytywnie w głowach wielu osób. Może ktoś zebrałby wszystkie wpisy z bloga i wydał pośmiertną książkę? Pomyślcie o tym, jak zejdę z tego świata : )

     

    Myślę, że trzeba żyć tak, żeby rozsyłać po ludziach jak najwięcej pozytywnych rzeczy, tak żeby każdy Cię miło wspominał i miał w głowię dobre sytuacje związane z Tobą.

    Lista wdzięczności

    Dodatkowo warto przy tej okazji podsumować swoje życie. Co ciekawego Ci się przydarzyło, z których chwil jesteś zadowolony? Nie mów, że ich nie masz, bo to nie prawda. Przyjrzyj się uważnie i stwórz swoją listę wdzięczności. Za co jesteś wdzięczny życiu? Jak wygląda moja lista na dzień dzisiejszy?
     
    „Życiu”, dziękuje Ci:

  • Za Kraków. Że mieszkam w mieście, która tak strasznie mi się podoba.
  • Za przyjaciół. Mam ich naprawdę wspaniałych, uwielbiam spędzać z nimi czas.
  • Za pracę. Prowadzę swoją firmę i daje mi to ogromnie dużo satysfakcji i radości
  • Pije teraz kawę. Jaki ona ma niesamowity smak. Dziękuje za to!
  • Za to, że żyje w takich czasach a nie innych.
  • I za to, że żyje w takim a nie innym miejscu. Polska jest naprawdę pięknym krajem
  • Za muzykę, która teraz gra. Strasznie podoba mi się ta piosenka i poprawia mi humor : )
  • Za porażki. Co jakiś czas się zdarzają i otrzymuje z nich bardzo dobre lekcje.
  • Za słońce, które świeci właśnie teraz, prosto do mojego pokoju, a jest grudzień!
  •  
    Warto robić taką listę. Po pewnym czasie na pewno ogarnie Cię jakaś dziwna radość, że przecież żyjesz, coś się dzieje ciekawego i możesz powiedzieć, że naprawdę jesteś zadowolony z całości.

     

    Zaakceptuj sinusoidę życia

    Na sam koniec warto pamiętać o jeszcze jednym. Życie to ciągła sinusoida i nie może być ciągle zajebiście. Muszą być momenty gorsze, chwile zdenerwowania, smutku itp. Gdyby było tylko dobrze, to nie doceniałbyś tych pięknych chwil. Naucz się więc, podchodzić w sposób mądry do porażek i trudniejszych momentów. Życie wystawia Cię na próbę, ale nawet najgorsza chwila to tylko chwila – kiedyś się kończy. Po smutku przychodzi wreszcie radość – to od Ciebie zależy, kiedy to nastąpi.
     

    Jeżeli masz gorszy dzień, nie załamuj się i nie mów, że życie jest złe. Zauważ też plusy takiej sytuacji i powtórz sobie, że jutro lub za tydzień będzie tylko lepiej. Przypomnij sobie moment z dzieciństwa, gdy byłeś smutny, bo np. kupiony lód upadł Ci na ziemie. Byłeś wtedy podłamany i ogarnięty złością, ale to przeszło, prawda? Dziś już się tym nie zasmucasz. Podobnie jest z innymi problemami, przyjmuj wszystkie na klatę (kobiety mogą na piersi: D) i pędź dalej do przodu. Po gorszym dniu przychodzą następne – lepsze.

     

    Przychodzi w końcu taki moment, że jesteś tak zadowolony ze swojego życia, że nawet jeżeli ktoś oferowałby Ci kilka milionów złotych za jego zmianę, to nie zgodziłbyś się! : D

     

    I na koniec, jako nowy zwyczaj – opisy fotek. Pierwsza fotka ciachnięta została kiedyś średnim formatem na krakowskim rynku. Druga fotka to domek na pustyni Thar w Indiach.

     

    • Michał

      „Życie to ciągła sinusoida i nie może być ciągle zajebiście.”I w drugą stronę – jak jest beznadziejnie kiedyś na pewno przyjdą lepsze dni, nie ma się co łamać :)

      • Anonim

        Dokładnie ;) Trzeba przeżyć zimę, by móc poczuć wiosnę :)  

    • http://twitter.com/themarx Marcin Pronobis

      Michał ostatnio chyba za dużo chwil w życiu stracił, dlatego stworzył ten wpis :)  

      • Anonim

        Hehe może coś w tym jest ;)  

    • Ktosiekk
    • Mmmmmm

      Poza tym wszystkim co napisałeś, znalazłeś jakiś sens oprócz tego, czy na tym i po tym jest już koniec ?

      • Anonim

        Nie rozumiem pytania

      • Zagadka1

        wiele osób nie rozumie pytań związanych z sensem życia, poza czerpaniem z niego przyjemności, gdy chodzi tylko o to, co jest oprócz tego. Co potem ?

        • Anonim

          Nadal nie rozumiem. Możesz po protu prostym językiem, bez filozofii, bo czuje się jakbym czytał księgę rodzaju ;)  

          • Zagadka1

            Nie wiem czy z góry zakładasz że Biblia to niezrozumiała filozofia ale  w moim pytaniu chodziło krótko i na temat – jaki wg Ciebie jest sens życia poza tym co tu napisałeś ?

            • Anonim

              Zagadka- Miałem taki okres w życiu, że zastanawiałem się nad tym bardzo intensywnie. Efekt tego był taki, że popadłem w jakiś negatywny stan, bo po prostu nie mogłem znaleźć rozwiązania. Na to pytanie po prostu nie da się odpowiedzieć, bo myślę, że każdy z nas ma swoją definicję sensu życia. 

              Razem z tym pytaniem pojawiają się inne-jak i po co powstała ziemia, jak powstał człowiek, co jest po śmierci itp. Po prostu nie da się na to pytanie odpowiedzieć, dlatego, uważam, że sensem życia jest po prostu…życie.

              Skoro już żyjemy to warto ten czas wykorzystać najlepiej jak się da, tak żeby być spełnionym i zadowolonym. To jest moje zdanie.
              Co do biblii to nie zakładam, że jest niezrozumiała. Myślę, że ma dużą wartość, natomiast podałem przykład z księgą rodzaju, bo to bardzo trudny tekst wg mnie- trudny do zrozumienia, pełen różnych symboli itp. 

            • Michał

              Że się nieładnie wtrącę :)

              Problem zazwyczaj leży w konflikcie osoba-społeczeństwo. Przykładowo – chcesz podróżować. Im dłużej będziesz to robił, tym inni będą bardziej rozgoryczeni (zazdrośni), próbując zrzucić na nas dodatkowe obowiazki – „Kiedy rodzina? Dzieci? Może wreszcie kupisz sobie dom, pójdziesz do lepiej płatnej pracy, ustatkujesz się”. W zasadzie gdyby olać w pełni otoczenie, to do końca życia można by leniuchować z innymi ludzmi o podobnym podejściu bez grosza poczucia winy. Tu zaczyna się z czasem psychologiczna gierka z samym sobą i otoczeniem.

              Powiedzmy że chcesz jechać do tropikalnych krajów. Ile postawisz, że prędzej czy później ktoś czepi się o choroby tropikalne, terrorystów czy choćby jedzenie ? ; > I tak właśnie próbują zmusić nas do konfliktu wewnęŧrznego, a że człowiek stara się z natury, by było najbezpieczniej i najlepiej, to często łamie się.

            • Zagadka1

              Nikt nikogo nie zamierza zmuszać do myślenia o sensie życia i jaki jest jego cel. To każdego osobista sprawa. Pytanie było podyktowane ciekawością, czy poza życiem teraźniejszym autor widzi coś jeszcze, próbą poznania jego poglądu pod wpływem przeczytania nowego wpisu. Jeżeli tylko w tym widzisz próbę zmuszenia kogoś do konfliktu wewnętrznego to jakie nie jest moje pytanie do autora ?

              Jeżeli nie było taktowne to autor,M.Maj mógł je usunąć czując się zmuszony do zadania sobie tych pytań i skoro tak się nie stało i możesz je przeczytać, to odpisując to co napisałeś zarzucasz próby które podyktowane są czymś innym niż tym o czym piszesz. :)

            • Anonim

              Ale dyskusja- i dobrze ;)  

              Zagadka- temat rzeka, można byłoby o tym mówić długo. Pamiętam jak debatowaliśmy o tym na Personal Development Trip z kilkoma osobami. 

              Prowokujesz do ważnych pytań, bo myślę, że każdy powinien „ze sobą” w taki sposób rozmawiać i zadawać sobie takie pytanie. 

    • http://www.magdabednarczyk.uniinfo.pl Magda Bednarczyk

      No i to chodzi! Doceniajmy najprostsze rzeczy:) „Szczęścia nie da ci zdobycie tego, czego jeszcze nie masz, póki nie docenisz tego, co już masz.”

      Pozdrawiam.

      • Jorge

        za płytkie, filozofia dla ludzi, którym wszędzie za daleko i za wysoko

        • http://www.magdabednarczyk.uniinfo.pl Magda Bednarczyk

          Jorge, mi nie jest za daleko i za wysoko,  a wyznaję taką zasadę. Ciągle się rozwijam, mam marzenia i plany. I nie przeszkadza mi to w docenianiu drobiazgów dnia codziennego, najprostszych rzeczy. 

          Myślenie „szczęście da mi zdobycie x” to według mnie pułapka. Bo zawsze będzie jeszcze 5 innych x.
          Pozdrawiam.

    • MSL

      Kilka miesięcy temu zdałam sobie sprawę, że szczęście to nie dar dla garstki wybrańców, ale stan ducha. Ten post jest tego całkiem niezłym opisem.
      Pozdrawiam serdecznie

    • Aleksander Majos

      100 % Buddyzm!
      Pozdrawiam Maja w Grudniu :)

    • http://www.happyholic.pl Happyholic

      Sama mam nawyk zapisywania codziennie kilku pozytywnych rzeczy, które tego dnia mi się przytrafiły i naprawdę za każdym razem gdy to robię czuję się autentycznie szczęśliwa. Wdzięczność i dostrzeżenie tego co dobre w naszym życiu (nagle okazuje się, że jest tych rzeczy naprawdę dużo) to moim zdaniem klucz do radosnego życia :) Pozdrawiam :) !

    • Anonim

      Magda- dobry cytat :)  

      MSL- szczęście jest dla wszystkich. Najwięcej zmienić możemy sami i to od naszego podejścia zależy czy jesteśmy zadowoleni z życia czy nie.
      Aleksander- Hehe w sumie nie patrzyłem na gto pod względem buddyzmu, ale masz coś w tym racji :)
      Happyholic- Bardzo dobry nawyk. Świetnie się czuje, gdy ogarnia mnie taka radość :)  

    • Olivia Burek

      Czytam Twojego bloga od jakiegoś czasu, nie zdążyłam przeczytać jeszcze wszystkiego. Trafiłam tutaj jakiś tydzień po tym, jak napisałam swoją listę rzeczy do zrobienia. Ta lista bardzo mi pomogła, bo wiem, co chce zrobić w życiu. Mimo wszystko,jestem szczęśliwa. A uśmiech pojawia się na mej twarzy gdy tylko przypomnę sobie co mnie  w życiu czeka. Wiem, że zrealizuje wszystkie punkty z mojej listy. Zawsze tak było, że jak coś zaplanowałam, musiałam to zrobić. Mam piękne wspomnienia. Kiedyś myślałam tylko o przeszłości. Teraz wiem, że przyszłość może być jeszcze piękniejsza. Dobrze jest wiedzieć, że ludziom udaje się realizować swoje marzenia. Pozdrawiam.

      • Anonim

        Olivia- rozgość się i czytaj ile wlezie :)  

        Co do listy to też nie dąż do tego za wszelką cenę. U mnie lista była motorem napędowym, teraz po prostu żyje, a lista przy okazji sama się realizuje :)  

        Powodzenia i radości!

    • http://wstrzasnieta-niezmieszana.blogspot.com WNZ

      Proste rzeczy są najlepsze :) A „im więcej pozytywnych wrażeń, tym więcej…pozytywnych wrażeń” (jak mawiał Kubuś Puchatek)

      p.s. Lubię zaglądać na Twojego bloga Michał i chyba pierwszy raz zostawiłam jakiś komentarz :) a skoro tak, to pójdę jeszcze dalej i rzucę pytaniem(kompletnie nie w temacie posta :) ) Kiedyś umieściłeś na swoim blogu zdjęcia, które zawierały jednocześnie mądre słowa, cytaty – z tego co pamiętam, wzorowałeś się na zagranicznych blogach, gdzie powstają podobne rzeczy. Nie mogę znaleźć tego w Twojej historii blogowej – pomożesz? :)

      • Anonim

        Hehe akurat Kubuś Puchatek jest postacią z bajek, której nie lubiłem : ) Zbyt „rozlazły” i taka ciapa :) Mało konkretny. 

        Cieszę się, że blog się podoba. A wpis o który pytasz jest tu: http://www.zyciejestpiekne.eu/index.php/6-prowokujacych-pytan-do-ciebie/

    • http://wstrzasnieta-niezmieszana.blogspot.com WNZ

      ja też wolę inne bajki, ale cytaty z Kubusia jakoś mi czasami samoistnie wpadają do głowy – chyba efekt wdrukowania z dzieciństwa ;) dzięki wielkie za pomoc !

    • http://mikolajkowalski.pl Mikołaj Kowalski

      Zgadzam się Kubuś był rozlazły ale w tej bajce można było dostrzec co to takiego jest przyjaźń. A te „mądre mądrości” mają bardzo dużo w sobie prawdy :)

      A co do dostrzegania małych rzeczy: http://vimeo.com/32071937

      • Anonim

        Mikołaj- filmik świetny i w zasadzie był ona jakąś inspiracją jak pisałem ten artykuł. 

    • Irmadzemik

      post jest mega :) daje dużo do myślenia nawet cytat z mojego poprzedniego komentarza został umieszczony jestem zaskoczona ale mile zaskoczona:) wiesz tylko najgorzej to wytrwać w tym wszystkim np. żeby robić codziennie wieczorem taką liste wdzieczności do Boga nie wiem czy taka systematycznosc jest możliwa w 100% ;/ ja czasami sie kładę spac póżno w nocy taka padnieta ze nie dam rady nic zrobic;/ to taki czasem słomiany zapał;/ i czuje sie ciagle jakas pogoń nie wiadomo za czym tylko dom studia nauka eh…

    • Irmadzemik

      post jest mega :) daje dużo do myślenia nawet cytat z mojego poprzedniego komentarza został umieszczony jestem zaskoczona ale mile zaskoczona:) wiesz tylko najgorzej to wytrwać w tym wszystkim np. żeby robić codziennie wieczorem taką liste wdzieczności do Boga nie wiem czy taka systematycznosc jest możliwa w 100% ;/ ja czasami sie kładę spac póżno w nocy taka padnieta ze nie dam rady nic zrobic;/ to taki czasem słomiany zapał;/ i czuje sie ciagle jakas pogoń nie wiadomo za czym tylko dom studia nauka eh…

      • Anonim

        Irmadzemik- to nie tak, że siadasz i robisz listę i rozmyślasz o tym? Powiedz mi, o czym myślisz, jak usypiasz? Przecież to nie działa tak, że kładziesz się i w sekundzie usypiasz, zazwyczaj jeszcze kilka minut leżymy, żeby zasnąć. To jest właśnie ten czas, gdzie możesz sobie przypomnieć dzień i wybrać dobre pierwiastki. Efekt- dostrzeżenie tego, że coś dobrego się dzieje i szybsze, przyjemniejsze zaśnięcie a przy odrobinie szczęścia może i dobry sen się trafić ;)  

    • Irmadzemik

      no zwykle jak sie kłade do łożka to sie przypomina mi cały dzień i wszystko to co mnie stresowało przypominam sobie wszystkie obowiazki ktore miałam wypełnic czy dobrze to zrobilam, co ludzie sobie o mnie pomysleli itp ;/ i czasem to mnie wkurza ze nie moge sie polozyc spac z takim otwartym umysłem tylko w głowie natlok myśli;/ 

      • Anonim

        Strasznie długo miałem podobny problem. Bardzo ciężka sprawa, bo człowiek ciągle się zamartwia, myśli o wszystkim i efekt tego jest taki, że ani nie wyspałem się, ani problemu nie rozwiązałem. Kolejna sprawa, że większość z tych rzeczy była wyolbrzymiona. 

        Ostatnio nauczyłem się to oddzielać. Wprowadzam sobie stopniowo zasadę, że po godzinie 20.30 nie pracuje, nie myślę o firmie itp. Trzeba rozdzielić czas pracy, obowiązków ale i czas relaksu. Staram się wszystko przeżywać najlepiej jak mogę- rozwiązywać problemy jak najszybciej, ale gdy jest czas na odpoczynek to skupiam się na tym.
        Teraz po prostu potrafię pewne myśli wyłączyć i nie włączać ich w niektórych momentach. Jak idę na imprezę to bawię się z przyjaciółmi maksymalnie- w ogóle nie myśląc o tym co mam zrobić, jakie są jeszcze problemy do rozwiązania, czy zrobiłem to dobrze czy źle….

        Poruszyłaś ciekawy temat, może kiedyś wpis o tym zrobię. Trzeba trenować umysł i panować nad myślami ;)  

      • genteman-blog.pl

        Podobnie jak Wy, też kiedyś miałem taki problem ;) Jednak umówiłem się sam ze sobą, że przed snem po prostu wyłączam myślenie. Gdy kładę się spać, moją jedyną myślą jest „Gdy obudzę się rano, będę pamiętał swoje sny i zapiszę swoje sny”. Wszystko, co działo się w ciągu dnia idzie w zapomnienie na czas relaksu ;)

        PS Przy okazji zapraszam na mojego nowego bloga: gentleman-blog.pl
        Pozdrawiam

    • Irmadzemik

      wiec Michale moze mi powiesz jak to się robi że w niektorych sytuacjach wyłącza się niepotrzebne myśli? ja tak nie potrafie pamietam w klasie maturalnej w ogole nie mogłam sie zelaksować i odpocząć porządnie bo tylko myślałam o maturze, a teraz tylko myśle o zaliczeniach na studiach i ciągłe życie w stresie jak się tego pozbyć? imprezy też czasem mam zwalone bo myśle o czymś innym np czy nie za późno wrócę do domu…generalnie zero luzu…

    • Pingback: Nikt nie przyjdzie ! | 10sciezek.pl - (nie)ściśle męski blog widzenia

    • Pingback: To był po prostu cudowny rok! | Życie jest piękne :)

    • Iza

      Taka lista wdzięczności jest po prostu super. Pisałam ją przez kilka dni przed snem i codziennie zasypiałam z uśmiechem na ustach. b. fajna

    • http://www.facebook.com/adam.adas.skowronski Adam Skowroński

      Świetny wpis, w dzisiejszym świecie, świecie biegu zapominamy o tym co jest ważne, o byciu tu i teraz, o znajdywaniu szczęścia w przemijającej chwili, to szczęście zawsze jest tylko ludzie nie chcą go dostrzec. Są zabiegani i myślą, że życie jest złe nie szukając pozytywów (o ile istnieją negatywy bo ostatnio wydaje mi się, że nie), koncentrują się na przyszłości i na tym, że ich życie jest do dupy. Każdy szuka tego co chce, my co najwyżej możemy pokazać, że jest inna droga :)

      Pozdrawiam, Adam Skowroński
      http://www.blog.adamskowronski.pl

    • Sneape

      po przeczytaniu tego wpisu zadzwoniłam do kolezanki tak po prostu, zeby jej podziękować, że jest i powiedzieć, że dobrze, wesoło się z nią przebywa! Ha Ha! i to było mega spontaniczne, zrobiłam to szybko pod wpływem Twojego impulsu (bo opowiadałeś, jak wysałeś wiadomość do swojej zanjomej). I będę częściej tak robić, jak poczuję wdzięczność w stos. do kogoś! Bo to jest dla drugiej osoby świetna informacja zwrotna i to wspaniale uświadomić sobie ile zawdzięczasz bliskim osobom!

      • Anonim

        Teraz uczyń z tego nawyk i mów miłe rzeczy innym ludziom :)  

        Przy czym też trzeba uważać, bo np. mój kolega wyczaił pewien mój rytuał. Np. Idę na imprezę i robię tak, że z każdym zamienię parę słów i każdemu powiem coś miłego. W dodatku zazwyczaj kończyłem to zdaniem „fajnie, że ogarniasz to wszystko” i teraz znajomi się śmieją (w pozytywnym tego słowa znaczeniu)i za każdym razem gdy mówię komuś coś miłego to dopowiadają sami „i fajnie, że ogarniasz” :)  

    • http://takjuzmam.blox.pl/html

      Nie mam zamiaru planować sobie pogrzebu, ale cały czas uczę się cieszyć z życia!! :)