Jak nauczyć się kilku języków obcych? (Wpis gościnny)
Posted on by Michał Maj
language

Autorką dzisiejszego wpisu jest Marianna Labo. Marianna opowie nam jak sprawiła, że umie kilka języków obcych. Jako człowiek władający biegle trzyma językami, angielskim półbiegle, to znaczy uważam, że wypowiadam się jak typowy Amerykanin i znający systemy językowe 4 innych (w zasadzie 5 ) języków, w tym dwóch wymarłych, myślę, że na temat nauki języków mam coś jednak do powiedzenia. Zwłaszcza, że sądzę, a potwierdzeniem temu są zebrane opinie, iż umiem także języków uczyć.

Zastanawiałam się chronologicznie nad etapami pozyskiwania znajomości języków, wybrałam kilka użytecznych, moich zdaniem, sztuczek.

1. Dzieci uczą się języka najszybciej – fakt, przed ukończeniem 5 roku życia umiałam czytać i mówić w dwóch językach. Zupełnie nie pamiętam procesu uczenia się – widocznie był bardzo bezbolesny. Z tym, że było to w czasach bez komputera i Internetu. Z drugiej strony, nowe (jakie tam nowe!) wynalazki również pomagają w nauce języków – mój sąsiad w czasach kiedy jeszcze nie było polskojęzycznego Cartoon Network nauczył się angielskiego, a brat (obecnie 6 letni) uczy się języka dzięki komputerowym grom logicznym w języku angielskim.

2. Angielskiego zaczęłam się uczyć jeszcze w 1 klasie podstawówki. Błędem w moim przypadku było założenie, że angielski trzeba umieć po prostu oraz, że dzięki dodatkowym korepetycjom wszyscy inni znają ten język lepiej ode mnie. Angielskiego uczyłam się w sposób jak najbardziej standardowy – metoda gramatyczno-tłumaczeniowa i audiolingwalna, czyli czytanie tekstów, najpierw rozumienie ogólnych sensów, później przyglądanie się konstrukcjom gramatycznym i dialogi, wraz z zastosowaniem drylli. Dryll, jest takim jakby trickiem – przećwiczoną sytuacją językową, czymś, co później wykorzystujesz zupełnie automatycznie. W nauce angielskiego najbardziej pomogło mi surowe usposobienie naszej nauczycielki, Eminem, oraz uświadomienie sobie, że każdy po angielsku jakoś mówi – i bariera językowa zniknęła jakby jej w ogóle nie było.

3. Rosyjskiego się nie uczyłam. Rosyjski rozumiałam. Czytałam książki w języku rosyjskim i to mi wystarczało do momentu, aż znalazłam się na filologii rosyjskiej. Tam się okazało, że intuicję językową mam, ale jeśli chodzi o produkowanie oryginalnych treści w tym języku, to pojawia się problem. Dzięki podzieleniu nauczania języka na 4 aspekty – mówienie, słuchanie, czytanie i pisanie – udało się bardzo łatwo te trudności przezwyciężyć.

4. Z francuskiego byłam najlepsza do momentu, póki nie zadałam sobie trudu nie nauczenia się sposobów tworzenia czasów. I poległam. Ale ożyję. Uważam, że jeśli ktoś zna angielski, nauka francuskiego pozwoli mu uczyć się dyscypliny wewnętrznej – trzeba bardzo uważać, żeby nie „ zapożyczać” słów z innego języka. Francuski jest językiem elegancji, co mnie motywuje do tego, żeby jednak te czasy ogarnąć i wzbogacać słownictwo.

5. Niemieckiego zaczęłam się uczyć, kiedy zaprzestałam nauki francuskiego, czyli w połowie gimnazjum. Główny problem polegał na tym, że moja nowa klasa uczyła się niemieckiego od początku gimnazjum. Nadgoniłam ich po trzech miesiącach. Głównym problemem niemieckiego jest „der, die, das”. Moim zdaniem jest to język surowy i bardzo logiczny.

6. Łacina miała mi otworzyć wrota zrozumienia, ale tego nie zrobiła.

7. Z kolei język każdego filologa środkowowschodniosłowiańskiego, czyli scs, na nowo wzbudził we mnie pasję nauki języków, głównie przez to, że pokazywał językowe analogie, ciągłość języka w historii i uświadamiał, że język jest cudem. Dzięki niemu też bardzo dobrze rozumiem czeski (z punktu widzenia gramatyki i słownictwa też ).
Podsumowując własną historię nauki języków, praktykę nauczania i źródła metodyczne, uważam, że:

1. Jeśli chcesz się nauczyć języka musisz wiedzieć po co? Czyli MOTYWACJA! ( potrzebujesz minimum pół roku, żeby poznać język i nauczyć się wypowiadać w tym języku).
2. Naucz się myśleć w tym języku.
3. Dużo czytaj, niekoniecznie musisz wszystko rozumieć.
4. Każdy język ma swoją charakterystyczną cechę gramatyczną – tego się trzeba nauczyć na pewno.
5. Wybierz źródła i sposób nauki, który Ci odpowiada.
6. Do dzieła!

Autorka o sobie:

Marianna Labo: Słowa są moją pasją. A co za tym idzie nauczanie/uczenie się języków również i tłumaczenie/przekładanie świata Swojego rodzaju wizytówką jest mój projekt – ciągle kuleje, gdyż wiele srok za ogon łapać lubię - http://52projekt.wordpress.com/ Motto zawodowe: uczyć, tłumaczyć, poznawać. Motto życiowe: Uśmiechnij się.

  • http://blog.jakubrusinek.pl/ Livio

    Nie ma tu rad. To tylko wywiad.

    Ale i tak „lubię to”, bo sam mam smykałkę do języków i obecnie potrafię spokojnie dogadać się w angielskim i niemieckim, a lada moment matura rozszerzona z obydwu :] .

    Uwielbiam języki obce, uwielbiam zagranicę (jakaś żyłka kosmopolity ^^ ).

    Najchętniej uczyłbym się stu języków na raz.

  • http://develop-blog.com Cinex

    „3. Dużo czytaj, niekoniecznie musisz wszystko rozumieć.” – ten punkt wg. mnie najważniejszy. W moim technikum nowy nauczyciel od angielskiego założył mini biblioteczkę z anglojęzycznymi pozycjami, głównie nowelami i opowiadaniami na różnych poziomach trudności. Po przeczytaniu niemalże wszystkich progres jaki odczułem w znajomości angielskiego okazał się ogromny!

  • Kasia

    Ciekawe rady, rzeczywiście w francuskim często występują zapożyczenia z angielskiego, ale największym problemem są (przynajmniej dla mnie) czasy i tryby, które nie istnieją w języku polskim. Wszystkie inne są dosyć zrozumiałe i wystarczy znać regułę tworzenia i rozpoznawać je w tekście.

    Powodzenia w uczeniu się kolejnych języków.

  • majka

    Nie wiem czy Marianna to przeczyta, moze jej przekazesz, ale chcialam zapytac ja czy uwaza, ze wielu jezykow mozna nauczyc do tego samego poziomu?
    Ja niby znam angielski, francuski, wloski, hiszpanski, litewski i lacine z tego szczerze moge powiedziec, ze jedynie angielski na poziomie lingwistycznym, z innymi jezykami mam taki problem, ze do pewnego poziomu (powiedzmy ogolnie intermediate) ucze sie ich bez zadnych problemow – wszystko samo wchodzi mi do glowy, nie musze nic powtarzac ani zakuwac, natomiast w pewnym momencie przychodzi bariera nie do pokonania.
    Pomoz Marianno :)

  • Marianna

    Majka,
    nie odpowiem Ci jednoznacznie na to pytanie, mogę jedynie napisać, co na ten temat myślę.
    Zawsze jest jeden język wiodący, ewentualnie jeszcze dwa, trzy można „podrzucić” do tego poziomu. Ale musisz pamiętać, że zawsze jest coś kosztem czegoś. Bilingwizm wpływa na Twoje postrzeganie świata, więc prawdopodobne jest wówczas kalkowanie struktur gramatycznych albo takich frazeologizmów, na przykład. A jest to kosztem rozszerzenia postrzegania – to tak jak z podróżami – Michał pewnie potwierdzi – im więcej widziałaś, tym więcej porównujesz i oczywiście chcesz więcej.
    To co chciałabym przekazać to to, że nauka języków wymaga dyscypliny wewnętrznej, wynikającej z dążenia do „puryzmu” językowego.
    I trzecia kwestia – najlepiej uczysz się języka przez zanurzenie w kulturze – a zanurzając się w jednej kulturze, tracisz perspektywy tej innej. Ogólnie, wydaje mi się, że przeciętny użytkownik języka posługuje się właśnie takim intermediate, może intermediate plus, a reszta to jest kwestia zapotrzebowania i dokształcania się.
    Mogę Ci zaproponować, jeśli chcesz podwyższyć poziom i stykasz się z takim problemem jak opisałaś, zmianę sposobu nauki języka tak, aby uaktywnić inne obszary mózgu i trochę go „przechytrzyć”.
    Livio – pozwoliłam sobie na formę opowiadania pewnej historii głównie z tego powodu, że do mnie najbardziej przemawia nauka przez przykład i wyciąganie wniosków. Materiałów zawierających stricte porady jest bardzo wiele, potrzebna jest tylko motywacja, a wiele informacji o tym jak o nią dbać jest właśnie na tym blogu.
    Pozdrawiam serdecznie

  • http://www.zaczac-zarabiac.pl/ Robert

    Witam wszystkich! ;)
    A teraz po kolei co mam do powiedzenia ;)

    1. „potrzebujesz minimum pół roku, żeby poznać język i nauczyć się wypowiadać w tym języku”
    Bazując na przykładzie Benny’ego Lewisa – jemu wystarczają 3 miesiące na dojście do poziomu C2 ale warunek to mieszkanie w danym kraju. Nauka języka „zdalnie” faktycznie jest bardziej czasochłonna.

    2. Mój sposób na pokonanie tej „bariery” na pewnym etapie nauki to tzw. „total immersion”. Najlepiej jest się wtedy odłączyć od codziennych obowiązków czy znajomych i wszędzie wprowadzić dany język: języki programów komputerowych, tv, muzyka, starać się pisać i mówić (nawet do siebie) wyłącznie w danym języku, itp. Przeznaczam na to nie więcej niż dobę jednorazowo ale daje potężnego kopa do dalszego działania i niemoc jakoś przechodzi.

    3. Z rosyjskim mam podobnie jak autorka: rozumiem bardzo dużo ale wysłowić się w konkretnych sytuacjach to już inna bajka;) A francuskiego nigdy nie lubiłem. W sumie bez powodu ale dalej nie mogę się przekonać do jego nauki.

  • Zagubiona

    Mój problem z angielskim jest taki że w podstawówce nie bardzo się do niego przykładałam i teraz umiem dobrze wiele trudniejszych rzeczy (czasy, mowę zależną, stronę bierną, itp.) a mam olbrzymi problem z podstawami (np. kiedy jakich zaimków używać). To sprawiło, że przestałam lubić angielski, a moją pasją stał się hiszpański, którego obecnie w liceum uczę się od podstaw. Byłam w Hiszpani i po 2 latach nauki jakoś tam w prostych rzeczach nawet dawałam radę, a po 10 latach angielskiego nie idzie mi za bardzo;( Nie wiem co robić, bo chociaż staram się nadrabiać zaległości to nie mogę jakoś tego ogarnąć i wielką trudność sprawia mi mówienie po angielsku…

  • Marianna

    Robert – > totalne zanurzenie ciekawa sprawa, ale trzeba wiedzieć po co się to robi, po co jest ten kolejny język, inaczej cała ta zabawa nie ma sensu.
    Co do mojego rosyjskiego -> posługuję się nim na poziomie native speakera, więc chyba nie masz podobnie jak ja. W trakcie mojej historii nauki tego języka, potrzebowałam jedynie „pstryczka”, który doprowadził do tego, że zaczęłam posługiwać się językiem w sposób aktywny.
    Zagubiona -> nie wiem skąd jesteś, ale wydaje mi się, że najbardziej pomogłoby Ci znalezienie jakiegoś native speakera albo erasmusowca na konwersacje na jakieś wspólne tematy, tak aby wyłączyć myślenie, znajomość reguł tylko dążyć do przekazania treści.
    Pozdrawiam!

  • http://proaktywny.wordpress.com Krzysztof Kozłowski

    Zabrakło mi w tym wpisie zarówno porad, jak i inspiracji własnym przykładem. Piszesz, Marianno, że znasz tyle wspaniałych języków, a na Twoim blogu widzę, że świetnie sobie radzisz nawet z tłumaczeniem poezji – dlatego wierzę, że mogłaś znacznie ciekawiej przedstawić swoją przygodę z językami. I drobna uwaga – lepiej, jakbyś podała pełną nazwę języka staro-cerkiewno-słowiańskiego, a nie skrót „scs”, bo bez guglania chyba większość (jak ja) nie wiedziała, co to takiego ;)

    Chciałbym Cię np. zapytać czy uważasz (a jeżeli tak, to w jaki sposób najlepiej), że można nauczyć się języka samemu od podstaw? Bez nauczyciela. Nie mam na myśli przyswajania słownictwa, czy nawet gramatyki, ale kwestię właściwej wymowy – począwszy od pojedynczych głosek. Oglądanie telewizji czy słuchanie muzyki wydaje mi się wymagać podstawowego „osłuchania się”. W słownikach można też znaleźć swoisty „klucz” do wymawiania wyrazów, ale te wszystkie znaczki jakoś nie zachęcają, a może warto? Będę wdzięczny za jakieś wskazówki.

    Co do języków martwych – dla mnie łacina była czymś niezwykle wartościowym. Nadal jest. Nauka pozostałych języków jest po niej łatwiejsza, a satysfakcja z odkrycia znaczenia różnych polskich czy francuskich słów, jako wyrastających z łaciny jest bardzo przyjemna :)

    Serdecznie pozdrawiam,
    Krzysztof

  • http://www.52projekt.wordpress.com Marianna

    Witam, Krzysztofie.
    No cóż, przyznam się szczerze, że w perspektywie czasowej taka forma artykułu wynikła bardziej z chęci dotrzymania słowa niż długich zastanowień nad treścią, więc planuję drugą część, myślę, że jak najbardziej tego potrzebuję.
    Zastanawiam się nad odpowiedzią na Twoje pytanie. Kursy audio, które istnieją na rynku, bardzo często mają albo zbyt literacką wymowę, albo przestarzałą. Choć jako pewien element nauki fonetyki takie kursy mogą być polecane.
    Odwołując się do własnego doświadczenia i tej znajomości metodyki, którą posiadam polecałabym na początkowym etapie semestralny lub 3miesięczny kurs języka, najlepiej w formie indywidualnych korepetycji z profesjonalnie przygotowanym native speakerem albo też tego typu lekcje przez skype. Dlaczego? wykorzystujesz wtedy dwie możliwości – zapamiętujesz przez słuchanie, najlepiej, a może po prostu najszybciej jeśli by te lekcje polegały na czytaniu tekstów – biernie przyswajasz nowe słownictwo i gramatykę, a czynnie przez pewną językową logikę zauważasz pewne schematy fonetyczne. Osobiście miałam tak z angielskim. W momencie, kiedy uczę rosyjskiego odwołuję się do tego doświadczenia, podając pewne cechy wyróżniające takiej pisowni/dźwięku w różnych słowach.
    A słownikowe znaczki są dobre – jeśli tylko są oparte o uniwersalne zasady tego języka, a nie opis dźwięku np., że tak jak w polskim, ale troszkę inaczej :)
    Pozdrawiam!

  • http://polajasminowe.blogspot.com/ Dulcynea z Toboso

    Tołstoj pod koniec życia znał 8 jezyków obcych plus narodowy rosyjski. Po co się ograniczać?

    Poł roku to mało na naukę języka. Dokładnie od 6 miesięcy przebywam na emigracji, uczę się niemieckiego. Dogadam się bezproblemowo, ale robię błędy jeszcze i nie używam zaawansowanego słownictwa. Myślę, że na to potrzeba czasu…

  • Michał Maj

    dulcynea- oczywiście, że trzeba więcej czasu, ale myślę, że jeżeli już jest się w stanie komunikować na przyzwoitym poziomie to jest ok. Błędy same się usuną w miarę używania.

  • Pingback: Nawyki, które odmieniły moje życie | Życie jest piękne :)

  • http://www.linka.koreja.pl Linka

    Ja sama aktualnie uczę się czterech języków – studiuję filologie angielską, uczę się hiszpańskiego, francuskiego i włoskiego. W szkole przez 10 lat uczyłam się niemieckiego. Są jeszcze co najmniej trzy języki (szwedzki, rosyjski i portugalski), których chciałabym się nauczyć.
    Moim zdaniem każdy kolejny język jest już łatwiejszy. Znając inne języki mamy dużo większą tolerancję na różnice między-językowe. A jeżeli, tak jak w moim przypadku, uczymy się kilku języków z tej samej rodziny (np. romańskich) to sprawa jest o wiele prostsza.

  • Leni26

    …komputerowym grą logicznym…  -  w jakim języku to jest napisane?

    • Michał Maj

      Po polsku tylko z obrzydliwym błędem. Dzięki za zwrócenie uwagi, też nie lubię błędów. Niestety, nikt nie jest nieomylny i byki czasem się trafiają. 

      • Cinnamongirl

        Ja bym jeszcze dodała, że języków się nie „umie”, tylko się zna… Od czasu do czasu spotykam się z wypowiedziami „umiem angielski dość dobrze”, „umiem dwa języki obce” i nie wiem, skąd się ludziom to wzięło, ale chyba z tego, że łączą np. „umiem mówić po angielsku” ze „znam angielski”.

  • Mat

    Tekst osiągnął najwyższy poziom w kategorii jak coś powiedzieć, aby nic nie zostało powiedziane. Same, niepomocne ogólniki.
    Na szczęście w komentarzach czytelnicy przekazali przydatne rady ;)