Dzisiejszy dzień wprowadził w moim myśleniu dość duże zmiany. Znalazłem sposób na osiągnięcie sukcesu. Znali go wszyscy wielcy ludzie i za chwile ty to poznasz. A może inaczej: ty już go znasz, tylko nie bierzesz tego pod uwagę, ponieważ nasłuchałeś się bajek o rozwoju osobistym, o niezależności finansowej i o tym, że tak naprawdę wystarczy afirmować wielkie pieniądze i sukces finansowy przyjdzie sam. Może pora zmierzyć się z tym i obalić to co się czyta na blogach i na płatnych szkoleniach? Przeczytaj uważnie i otwórz szeroko umysł. Oceń swoje postępowanie.
Pamiętam, że od zawsze chciałem zarabiać pieniądze. Jako dziecko zawsze szukałem sposobu, aby zdobyć parę groszy. Do pierwszej pracy poszedłem chyba jakoś w wieku 13 lat. Dziadek posiadał pasiekę, kilkaset uli z pszczołami. W wolnym czasie pomagałem mu zbierać miód, dokarmiać pszczoły, sprzątać itp. Nie raz pogryzły mi dupę, nie raz miałem świeczki w oczach i chciałem to wszystko rzucić, ale po prostu mi zależało na tym, aby zarobić. I wiesz, nie brakowało mi pieniędzy. Nie opowiem Ci historii,, które usłyszysz w książkach o dziecku z biednej rodziny, który zaczynał od zera. Nie. Moich rodziców zawsze stać było na lekcje Angielskiego dla mnie, chodziłem na basen a w domu miałem pokaźną kolekcje książek, czasopism dla dzieci typu „Wally zwiedza świat” czy „Zwierzęta Świata”. Ta moja praca polegała na tym, że chciałem zbudować coś samemu, uzbierać własną kupkę, kupić sobie coś za własne pieniądze.
Potem pracowałem na budowie. Wstawałem o godzinie 4 rano, aby jechać na trening parkour, potem o 8 rano do pracy, a do domu wracałem o godzinie 18 czasem 19. brałem prysznic i wtedy miałem chwile dla siebie. Tak wyglądały moje wakacje. Oczywiście, mogłem nie pracować. Ale chciałem, bo zależało m ina czymś własnym.
Zaraz po zdaniu matury, ciesząc się swoim prawem jazdy znalazłem prace jako kierowca. Jeździłem na giełdy samochodowe. Zawsze w nocy z piątku na sobotę i z soboty na niedziele. W czasie gdy moi rówieśnicy bawili się na grillach i dyskotekach ja spędzałem noc za kółkiem pijąc litry kaw i Red bulli, aby nie zasnąć za kierownicą. Dlaczego? bo chciałem budować coś własnego.
Po pierwszym roku Studiów pojechałem na Alaskę, gdzie pracowałem po 16 godzin na dobę przy patroszeniu łososi. Zimno, wiatr, deszcz, przy boku zahartowanych Eskimosów. Przygoda wielka, ale robota dała mi w kość. Wracałem z pracy, próbowałem zmyć z siebie zapach ryb, a później smarowałem stawy maścią, bo bolało. Były chwile, gdy w pracy musiałem chodzić, bo stojąc zasypiałem. Raz nawet usnąłem na stanowisku pracy.
Dlaczego o tym wszystkim piszę? Bo między czasie przyszedł okres zainteresowania się rozwojem osobistym. Zacząłem czytać wiele książek na ten temat, szperać w necie i chcąc nie chcąc trafiłem na materiały o niezależności finansowej. Padło na „Bogatego i biednego ojca”, potem na inne książki i uwierzyłem przez chwile w to co przeczytałem. Tak! Zrobię ogromne pieniądze leżąc do góry brzuchem a kasa sama będzie wpływać na moje konto. czy to nie piękne? wspaniała wizja, dlatego tak dobrze się sprzedaje. Ale spójrz prawdzie w oczy, czy to jest takie proste? Kolejne kursy i szkolenia kuszą Cię wizją magicznego życia. „Śpij i bogać się”, „Niezależność finansowa w jeden weekend”! No czy to nie brzmi irracjonalnie? Autorzy fotografując się na tle tropikalnych palm, popijając drinki próbują przekonać nas, że są ludźmi sukcesu, że im się udało, wiedzą jak to zrobić w dwa dni i wystarczy, że kupisz ich kurs. No teraz patrząc z perspektywy czasu to leże do góry brzuchem i śmieje się zarówno z twórców jak i osób, które kupują takie poradniki.
Może odbiegnijmy trochę od tematu i spójrzmy na ludzi wielkich. Co Benjamin Franklin mówił o sukcesie finansowym i o zarabianiu?
„Lenistwo idzie tak wolno, że bieda je dogania”
Głód nie nawiedza nigdy domu pracowitego człowieka, zagląda doń tylko przez okno.
Droga do bogactwa prowadzi przez pracę i oszczędność.
Lenistwo wszystko utrudnia, pilność ułatwia.
Albo weźmy coś z naszego, polskiego podwórka. Obejrzyj wywiad z polskim milionerem Tadem Witkowiczem, w którym zdradza sekret swojego sukcesu. Zaczynał od zbierania robaków na polach golfowych w czasie wolnym od studiów. Później, gdy już miał własną firmę, wstawał wcześnie rano, szedł do biura i pracował po kilkanaście godzin. W niedziele trochę krócej. Bo chciał, bo mu zależało. Zapytaj Kamila Cebulskiego jak jemu udało się zarobić pierwszy milion:
Niby fajnie łatwo i przyjemnie, ale kolejnym faktem jest to, że nigdy nie zabrałem mojej żony do kina. Raz byliśmy, ale to raczej byliśmy gośćmi i to przez przypadek, nie wyszło to od nas. Za to zanim dorobiliśmy się drukarki igłowej to kiedy, zawsze spóźniony, w weekendy odwiedzałem Monikę to przynosiłem karton druczków z poczty, siadaliśmy i rozmawiając godzinami wypełnialiśmy po 500 czy 1000 sztuk na cały tydzień. Zawsze się coś znalazło. I co jak co, ale randki nietypowe to my mieliśmy : )- Kamil Cebulski
Po co na początku pisałem o swojej pracy? Po to, żeby pokazać Ci, że finanse to nie prosta sprawa. Próbuje od kilku lat i idzie bardzo powoli. Tyle lat zapieprzałem, żeby zrozumieć, że na wszystko trzeba sobie zapracować. Minęło sporo czasu a ja nadal nie mam, bo to za krótko. Musze włożyć jeszcze więcej pracy. Odczaruj się, jeśli i wierzysz, że w weekend uzyskasz niezależność finansową, że założona przez Ciebie firma, za pół roku będzie przychodziła taki dochód, że resztę życia spędzisz na Karaibach.
Nawet jeżeli masz pasję w tym co robisz, nawet jeżeli bardzo pragniesz to zazwyczaj musisz się zmierzyć z życiem. Jeżeli sukces przychodziłby tak łatwo to nie dawałby tyle satysfakcji. Słyszałem dziś w radio, że 47% Polaków chcę założyć firmę z czego tylko 2% osób tego dokonuje. Dlaczego? bo nie jest łatwo. Trzeba iść, zarejestrować działalność, założyć konto w banku itp. Lepiej siąść i poczytać o niezależności finansowej. Zrozum, że osiągniesz ją tylko wtedy, gdy na to zapracujesz.
Być może powiesz: „No tak, ale wielu z nim się udało? Portal nasza-klasa, twórcy google, facebooka- im się udało”. Owszem! udało! masz rację, udało, ale zanim to osiągnęli włożyli w to sporo pracy. Nie dostali tego na tacy. Twórcy googla, nie mieli już gdzie spać, ponieważ pokój w akademiku zajmowały komputery, które obsługiwały wyszukiwarkę (poczytaj książkę „Google Story”). Oni na to ciężko zapracowali. W czasie gdy ich rówieśnicy bawili się i imprezowali (wszak to studia) oni pisali wyszukiwarkę. To od twojego poziomu lenistwa i siły wewnętrznej zależy co osiągniesz. Nie ma lekko, trzeba zapieprzać. Finansową niezależność uzyskasz ciężko pracując, rozwijając się, ucząc poznając świat itp. Nie ma magicznych sposobów. I nie zrozum mnie źle. Jak najbardziej wierze w niezależność finansową, w to, że da się zbudować swoje imperium finansowe, sam również czytam materiały na temat finansów, ale nie wierze, że uda się to bez wkładu pracy, bez zaangażowania i pracy.
Do sukcesu nie ma windy, trzeba iść po schodach. A jeżeli ktoś Ci pokaże taką windę to upewnij się czy jest w niej podłoga.
Witam Cię Serdecznie na prawdopodobnie najbardziej pozytywnym blogu w całym Internecie. Nazywam się Michał Maj i jestem autorem tej strony. Znajdziesz tutaj ogromną ilość ciekawych materiałów, które poprawią twój humor, zainspirują do życia oraz pomogą się zorganizować. Specjalnie dla Ciebie przygotowałem 

Pingback: O spełnionym marzeniu i lekcji biznesu w taksówce | Życie jest piękne :)