Jak wyjść poza strefę komfortu?
Kilka dni temu wróciłem z Wysp Kanaryjskich. Byłem tam na projekcie europejskim dotyczącym obywatelstwa w Unii . Poznałem wspaniałych ludzi z zagranicy, podszkoliłem swój angielski, zwiedziłem wspaniałe miejsca. Nie byłoby tego wszystkiego gdyby nie informacja, która kiedyś do mnie dotarła i zmieniła moje życie. Strefa komfortu.
Zanim zaczniemy temat zerknijcie na to foto:Tak było na Kanarach. Warto wychodzić po za strefę komfortu? Ale czym ona jest?!

Aby wytłumaczyć zasadę działania strefy komfortu użyjmy małego prostego przykładu.
Załóżmy, że jest Adam. Adam jest 30-paro letnim kawalerem, pracującym jako księgowy w jednej z dużych firm w Polsce. Adam codziennie wstaje o 7 rano, je śniadanie, idzie do pracy, gdzie siedzi do 16. Wraca do domu, odgrzewa obiad, siada przed telewizorem i ogląda seriale. Adamowi czas płynie powoli i beztrosko. Nie ma może jakiś super godziwych wygód, ale pieniądze które zarabia wystarczają mu na przeżycie do “pierwszego” i jest dobrze. Ale pewnego dnia Adam zauważa, że coś jest nie tak. Jest samotny, chciałby kogoś poznać. Postanawia więc iść do jakiegoś klubu lub pubu i poznać fajnych ludzi, może jakąś kobietę, może przyszłą żonę- bo jak można być starym kawalerem? Adam więc wychodzi z domu, idzie do klubu. Siada przy barze, zamawia piwko i kurczowo trzyma kufel rozglądając się wokół. W rogu widzi niezłą laskę. Też siedzi sama, ale w Adama umyśle toczy się walka. Podświadomość podpowiada mu, że to jest niewygodne, niekomfortowe: “Adaaam co ty się pieprzysz. Dajmy spokój co? wróćmy do domu, pooglądajmy telewizję. Innym razem wyrwiesz jakąś laskę. Odpuuść”. A że Adam jest istotą słabą, dopija piwko i jeszcze zdąża na Taniec z gwiazdami.
Podałem przykład towarzystwa, ale strefa komfortu dotyczy wszystkich płaszczyzn życia. Biznesu, kontaktów międzyludzkich, podróży, realizacji marzeń itp. Dzieje się tak, ponieważ człowiek nauczony żyć w danych warunkach nie chcę zmieniać swojej pozycji. Zmiana stawia nas to w sytuacji nieznanej, niepewnej, poza granicami naszego poczucia bezpieczeństwa, a przed tym z kolei usilnie broni nas nasza podświadomość. Cała sztuka polega na tym, żeby nie pozwolić się sabotować i ciągle stawiać się w nowych sytuacjach. Tak robili i robią ludzie, którzy osiągnęli sukces!
Codziennie rób jedną rzecz, której się boisz- Clint Eastwood.
W momencie gdy kupowałem bilet lotniczy na Alaskę miałem 1000 obaw. W życiu nie latałem samolotami, mój angielski jest średni a tu w USA będzie trzeba NIP załatwić, konto w banku załatwić itp. -Jak ja dam radę?- zastanawiałem się ale powiedziałem sobie: Koniec- Nie mogę stać w miejscu. Co będzie to będzie!- i kupiłem bilety. Przed wyjazdem na Kanary również się stresowałem lekko. -Trzeba będzie zrobić prezentacje o organizacji, tylu nowych ludzi, jak ja dam radę- mówiłem. Ale wizja taniego wyjazdu wygrała. Kupiłem znów bilety i postawiłem się przed faktem dokonanym. Było wspaniale. Poznałem niesamowicie ciekawych ludzi i dobrze się bawiłem. Sytuacji z życia, gdzie walczyłem ze samym sobą nie pamiętam dokładnie. Mam ich codziennie po kilka.
Teraz ty zastanów się czego ostatnio się bałeś i nie zrobiłeś.
Może nie odezwałeś się do osoby, która przysiadła się do twojego stolika? Być może straciłeś wspaniałego przyjaciela?
Może nie poszedłeś na rozmowę kwalifikacyjną, bo bałeś się trudnych pytań? Być może straciłeś pracę marzeń.?
Może ktoś zaproponował Ci ciekawą podróż, a ty obawiałeś się nieznanego? Być może straciłeś przygodę życia?
Zacznij więc walczyć z podświadomością. Teraz, za każdym razem, gdy będziesz miał wątpliwości, bo w twojej głowie pojawi się cichy głosik “Nie rób tego, to nowe”, zrób na przekór. Stawiaj się codziennie w trudnych sytuacjach, zaczynając od najdrobniejszych, jakim jest wykonanie jakiegoś telefonu, po większe- typu podróż życia. Marzysz o wyprawie do ulubionego kraju, a jedyna rzecz, która cię ogranicza to strach? Zarezerwuj bilety lotnicze, zapłać za nie i nie będziesz miał wyjścia. Za każdym razem gdy będziesz się bał przypomnij sobie dwa słowa- STREFA KOMFORTU.
Photo: sweetanniesjewelry.files.wordpress.com
Autor: Michał Maj
8 odpowiedzi do wpisu “Jak wyjść poza strefę komfortu?”
February 21st, 2010 saat: 6:08 am
Michał – bardzo fajny wpis
Tak to niestety jest, że nasz umysł chroni nas przed tym co nowe. Virginia Satir, znana terapeutka mawiała, że ludzie często woleli by zginąć niż przełamać swój “lęk przed nieznanym”.
Dlatego w społeczeństwie tylko ok.4-6% ludzi ma duże pieniądze bo oni ryzykują. Swoją wolność i niezależność cenią ponad wszystko. A porażki? Porażki to część procesu Panie i Panowie
Pozdrawiam,
Bartek
February 21st, 2010 saat: 1:23 pm
Podoba mi się ten wpis. Pouczający i prawdziwy.
dzięki
pozdrawiam
Piotr
February 21st, 2010 saat: 4:29 pm
Michał, świetny wpis. Ty swoją strefę komfortu już dawno opuściłeś:) Albo inaczej – zaprogramowałeś się na to, że żadna strefa Ci nie groźna
Z ostatnich moich doświadczeń wiem, jak dobrze jest postawić się przed faktem dokonanym. Być może nie wszystkich – ale mnie to na maksa mobilizuje, gdy wiem, że coś MUSZĘ zrobić. Lubię tą presję:)
February 21st, 2010 saat: 6:13 pm
@ wojtek
To mamy podobnie, presja motywuje do działania aczkolwiek nie wolno przesadzać
pozdrawiam
February 22nd, 2010 saat: 4:31 pm
wiesz, wydrukuję sobie ostatni akapit.
świetny tekst:))
February 24th, 2010 saat: 3:07 pm
Postawienie się przed faktem dokonanym, zrobienie coś z czego już nie będziesz mieć wyjścia jest czasami zabawne
Często w takich sytuacjach zamykam oczy, mówie: raz się żyje i czekam na to co przyniesie los
szczerze?? NIGDY TEGO NIE ŻAŁOWAŁAM 
Polecam marzyć – to jest jedyna sfera, która pozwala nam dalej żyć
Pozdrawiam Cię Michał i gratuluje tych wyborów! Będę śledzić Twoje kolejne wpisy bo są naprawdę ciekawe i inspirujące, a zdjęcia – nie do opisania! wrzucaj ich jak najwięcej!
Milka
September 4th, 2010 saat: 6:08 am
[...] Sytuacja z mojej uczelni. Co jakiś czas mamy do przygotowania jakiś referat. Zauważyłem jak wiele problemów mają ludzie z przygotowaniem się do wygłaszania. Wychodzą na środek, mówią o czym będzie wystąpienie a potem wyjmują stos kartek i czytają przez następne 40 minut. Nie popełniaj tego błędu! Wykorzystuj każdą okazję, aby trenować swoje wystąpienia. Niech referat, który musisz zaprezentować przed grupą ludzi nie będzie obowiązkiem do zaliczenia, lecz lekcją. Dla własnej satysfakcji przygotuj się do tego jak najlepiej.Nie chodzi przecież o ocenę lecz o doświadczenie! Możesz także trenować samemu w domu, lub zapisać się np. na Toastmasters, gdzie ludzie nauczą Cię, jak przemawiać do publiki. Nie obawiaj się nowych doświadczeń, stawiaj się w trudnych sytuacjach. Warto, abyś poznał jak działa nasza strefa komfortu. [...]
September 8th, 2010 saat: 6:28 pm
No ja tak niestety mam, że jestem nieufny wobec innych…
I w dodatku zawsze powtarzam że nie mam czasu (tzn. ogółem jakiś krótki czas typu 2-3h by się znalazł, ale nie tyle, żebym czuł się komfortowo, że się wyrobię, że o niczym nie zapomnę, że mógłbym poświęcić to na coś “pewniejszego”), a do tego nie lubię robić kilku rzeczy na raz – zawsze czekam aż skończę jedno (problem z głowy) i wtedy się zabieram za drugie – nowy problem do rozwiązania)
Ogółem – to o czym piszesz to spontaniczność (a przynajmniej w dużym stopniu), czyli najpierw zrobić, a potem myśleć i ostatecznie nie żałować;]
Ja wyznaję zasadę: spontany są fajne, ale po nich zawsze coś boli
(jeśli nie na ciele, to w portfelu, itp.)
Leave a Reply