O spełnionym marzeniu i lekcji biznesu w taksówce
Posted on by Michał Maj

W ten weekend wybrałem się do Nowego Jorku. Miasto niesamowite. Zawsze chciałem je odwiedzić, zobaczyć przeżyć. Już jako gówniarz, pamiętam, że oglądałem „Kevina sam w Nowym Jorku” i mówiłem do siebie: Kiedyś tam pojadę. Pojechałem.

Stali czytelnicy na pewno wiedza o mojej liście marzeń, ale dla nowo-odwiedzających przypomnę, że kilka lat temu stworzyłem taką listę rzeczy, które w życiu chcę zrobić i miejsc, które chcę odwiedzić. I realizuje ją krok po kroku. Śpieszę z informacją, że kolejny punkt został wykreślony : )

Obecnie lista wygląda tak:

• Zapalić cygaro na Kubie
• Ulepić bałwana na Antarktydzie
• Wejść na wieżowiec w Prypeci (Czarnobyl) Wykonano!
• Pojeździć na nartach w Zjednoczonych Emiratach Arabskich
• Obejść wokół rzeźb na Wyspie Wielkanocnej
• Zobaczyć dużego misia na Alasce Wykonano!
• Wziąć udział w wojnie na pomidory w Hiszpanii
• Napić się Whisky w Szkocji
• Pograć w piłkę na ulicy w Brazylii
• Zrobić “kaczkę” na Amazonce
• Napić się Sake w Japonii
• Wychylić głowę przez okno w kolei transsyberyjskiej (i nie uderzyć w nic:D)
• Zobaczyć kangura w Australii
• Zapalić fajkę wodną w Egipcie
• Zobaczyć żółwia na Wyspach Galapagos
• Zrobić “aniołka” na śniegu na Grenlandii
• Przejechać się żółtą taksówką w Nowym Jorku (Wykonano!)
• Safari w Afryce
• Napić się wina w Gruzji
• Przejechać się Rikszą w Indiach
• Miska ryżu w Chinach
• Odwiedzić Jurtę w Mongolii
• Przespacerować się po lesie w Norwegii
• Iść na trening parkour w Lisses (Francja)

Ponadto:
• Szczęśliwie zakochać się
• Opłynąć przylądek Horn
• Rejs pełnomorski
• Skoczyć na bungee (Wykonano!)
• Skoczyć ze spadochronem
• Polecieć balonem
• Zdobyć koronę Ziemi
• Off-road z prawdziwego zdarzenia
• Przebiec maraton
• Przejść polskie wybrzeże Morza na piechotę
• Rafting z prawdziwego zdarzenia
• Zorbing
• Nauczyć się grać na gitarze…
• i zagrać jakąś szantę przy ognisku na Mazurach


Lekcja biznesu

W sobotę przejechałem się żółtą taksówką w Nowym Jorku. To nie wszystko. To co przeżyłem i dowiedziałem się, zostanie w mojej pamięci na zawsze. Standardowo wystawiam rękę do zatrzymania taksówki, akurat w korku jedna stała więc podszedłem, wsiadłem. Zamieniam z kumplem kilka zdań, robię zdjęcia i nagle kierowca: -Wy mówicie po polsku?
Jak się okazało Pan Lech jest Polakiem. To była najlepsza przejażdżka w moim życiu. Pierwszy raz chyba cieszyłem się, że stoimy w korkach, dzięki czemu mogliśmy dłużej rozmawiać. Przyjechał do USA 25 lat temu bez pieniędzy i języka. Dziś, jest właścicielem korporacji taksówek w Nowym Jorku, inwestuje w nieruchomości w Polsce, rozkręca własny biznes. Opowiadał jak do wszystkiego doszedł, z czym się zmagał, jak walczył o swoje. Niesamowicie pouczająca lekcja biznesu. Pan Lech wspominał też o networkingu- budowaniu swojej sieci, tak aby inne osoby, pracowały na Ciebie. Coś bardzo istotnego i zgadzającego się z artykułem, który niedawno napisałem. Otrzymałem najlepszą podróż jaką można otrzymać. Za przejazd Pan Lech nie chciał wziąć pieniędzy. Ostatecznie ustaliliśmy, że zapłacę symbolicznego dolara. Być może to będzie najlepiej zainwestowany dolar w moim życiu, bo wiedza, którą otrzymałem będzie bardzo użyteczna. Specjalnie dla Was nagrałem fragmenty rozmowy. Niestety, są to naprawdę strzępy, ponieważ, raz że kamera nawalała, a dwa to bateria padała. Wyszło jak wyszło, jakość też niestety słaba, ale nic się z tym zrobić nie da.


Lekcja biznesu od nowojorskiego taksówkarza from Michal Maj on Vimeo.


Czy przypadki istnieją?

Zobaczcie, było tyle miejsc na Ziemi gdzie mogłem pojechać- padło na USA. Było tyle dni kiedy mogłem pojechać do Nowego Jorku- padło na ten dzień. Mogłem być w dowolnej części Manhattanu- byłem akurat tam gdzie przejeżdżała akurat TA taksówka. Jak wierzyć w przypadki? Akurat takiej rozmowy potrzebowałem, takiej wiedzy, jaką zdobyłem. Cała sztuka polega na tym, aby te „przypadki” wykorzystywać. Nic się nie dzieje ot tak. Każda chwila, każdy moment, przeżycie- dobre czy złe, zostaje nam dane PO COŚ. Trzeba to tylko umieć wykorzystać i nakręcić, aby przypadki się mnożyły. Przypomnij sobie chwile, kiedy jakiś przypadek sprawił, że twoje życie zmieniło się. Może to jakaś osoba, jakaś rzecz, chwila? Przeanalizuj ciąg zdarzeń, jak do tego doszło. Zobacz, gdybym ja poszedł na skrzyżowaniu w drugą stronę nie spotkałbym tego człowieka. Gdybym nie poszedł do toalety w Mc’donaldzie złapałbym inną taksówkę. Wstałbym 5 minut wcześniej i już wszystko wyglądałoby inaczej. Zastanów się następnym razem jaki wpływ na twoje życie może mieć np. twoje zostanie dłużej u kolegi, wracanie konkretnym tramwajem do domu, spóźnienie się do szkoły/ pracy. Zobacz jak wiele zależy od niewielkich czynności. Uh, powiało filozofią : ) Zacznij tworzyć przypadki, budować przypadki i korzystać z przypadków, bo one składają się na całe twoje życie.

Aha, i niech ktoś mi powie, że spełnianie marzeń dużo kosztuje. Mnie kosztowało to tylko jeden dolar :)

  • http://proaktywny.wordpress.com Krzysztof Kozłowski

    Niesamowita lista, Michale. Przypomina moją listę wojaży kiedyś/może (z metodologii GTD). Czy traktujesz ją, jako coś z góry ustalonego i niezmiennego czy też modyfikujesz? Dopisujesz, wykreślasz – w zależności od tego, co straci dla Ciebie swój blask, a co go dopiero zdobędzie? Masz podobne listy dotyczące innych spraw w życiu? Lista ta ma jakiś określony termin realizacji czy jest nim całe życie? I skąd odwaga i pomysł, by realizować tak zwariowane, niesamowite pomysły? Zachwycił mnie ten wieżowiec w Czarnobylu. Brzmi to naprawdę kosmicznie.

    Co do lekcji biznesu – taka opowieść od zera do bohatera z pewnością podtrzymuje mit o Nowym Świecie, gdzie każdy może żyć lepszym życiem :) Zazdroszczę zarówno wizyty, jak i lekcji – również marzę o odwiedzeniu Nowego Jorku, pomieszkaniu tam z miesiąc, poczuciu klimatu tego miejsca i zrozumieniu mentalności zamieszkujących je ludzi.

    Przypadki? Nie wierzę w przypadki czy los. To po prostu konsekwencje czynów naszych i innych ludzi, których rezultatu nie jesteśmy w stanie przewidzieć ze względu na ilość zmiennych. Fakt, jest w tym jakaś magia i poczucie przeznaczenia, ale to dlatego, że nie jesteśmy w stanie nad tym zapanować. Jeżeli tak właśnie definiować los – to jestem skłonny mówić o fatum. Specyficznym, ale jednak.

    Serdecznie pozdrawiam i życzę, jak najszybszej realizacji listy i tworzenia kolejnych.

  • Michał Maj

    Krzysztof- nie jest to z góry coś sztywno ustalonego. Dopisuje jakieś punkty co jakiś czas. Lista działa na zasadzie "jak zrealizuje wszystkie punkty to mogę umierać", więc jest na całe życie z tym, że staram się realizować co najmniej jeden punkt rocznie.

    Co do Czarnobyla to odsyłam na http://michalmaj.pl/?p=47 gdzie są fotki z wyjazdu i mały reportaż :)

    Też chciałem pomieszkać w Nowym Jorku, ale powiem szczerze, że po 3 dniach mam dosyć. Miasto ciekawe, fajne, ale złe do życia. Na Manhattanie tłok niesamowity a na innych dzielnicach często brudno, czasem niebezpiecznie. Wykończyłbym się tam na dłuższą metę :)

  • http://www.piotrmanps.pl piotrmanps

    Przypadki – masz rację Michał, niedużo brakowało abyś nie odbył tej niesamowitej podróży taksówką. Przypadki ciągną do tych ludzi, którzy wiedzą co chcą w życiu, sami sobie stwarzają czasami nieświadomie możliwości – które dla innych są niedostępne.
    W końcu trochę sobie ułatwiłeś to przypadkowe spotkanie – wyjechałeś do USA, next postanowiłeś odwiedzić new york
    i przejechać się żółtą taksówką.
    Sam wokół siebie dostrzegam moc przypadków.
    Niebezpieczeństwem jest gdy, nie zdajemy sobie często sprawy,, że da ny przypadek jest w istocie błogosławieństwem a my próbujemy go odmienić.
    Ale życie to życie, gotowego rozwiązania nie ma :)
    znamy tylko finał i to nie do końca.
    Poza tym gratuluję wycieczki :)

  • Pingback: Blog Day 2010 | Alleluja … i do przodu !

  • Michał Maj

    ana- każdy ma marzenia, tylko nie każdy chce je realizować. Tak kochamy marzenia, że boimy się ich ;)

    Nic nie mówię, próbuje znaleźć ich marzenia

  • ana

    "Przejść polskie wybrzeże Morza na piechotę" też bym chciała :) co myślisz o ludziach którzy mówią że nie mają marzeń?

  • ana

    przepraszam, ale to znowu ja, eh no, bo mnie to dręczy…

    boimy się marzeń? samych marzeń, a może ich spełnienia? czasami myślę, że spełnione marzenia nie muszą dawać tyle szczęścia ile zakładamy, że dadzą. przecież nasze apetyty ciągle się zmieniają. można więc marzyć, po to by marzyć i nic więcej? czy wśród twoich marzeń są takie, które dają ci frajdę głównie dlatego, że się pojawiły w twojej głowie, a co będzie z nimi to już inna historia? czy warto marzyć i nie zakładać że się spełni to o czym myślisz? hmm. stanowczo za dużo pytań. wybacz :) już znikam…

  • Michał Maj

    Nie przepraszaj, dobrze, że piszesz ;)

    Wydaje mi się, że ludzie po prostu boją się spełniać marzeń. Mam znajomą, która za każdym razem pisze, że zazdrości, że chciałaby a z drugiej strony, że to trudne, ze trzeba dorosnąć, że ŻYCIE JEST CIĘŻKIE. Wiesz, spełnianie marzeń to też odrobina pracy. Jeżeli ktoś marzy o tym, aby np. pojechać na Kubę musi pomyśleć jak się tam dostać, skąd wziąć pieniądze (choć nie są konieczne), co z językiem obcym, gdzie spać, co jeść- lepiej siedzieć w fotelu i narzekać. Taka społeczna niechęć i obawa. A wszystko jest kwestią zmiany swoich przekonań.

    "czy wśród twoich marzeń są takie, które dają ci frajdę głównie dlatego, że się pojawiły w twojej głowie, a co będzie z nimi to już inna historia? "

    Nie :) Listę stworzyłem, ot tak, dla zabawy kiedyś. Potem się okazało, że idzie to realizować :) To taki powód i motywacja do aktywnego życia i tyle. Jeżeli np. na mojej liście nie ma Wysp Kanaryjskich a trafi się powód tam jechać, to jadę. Nawet nie chodzi o spełnienie tego marzenia, ile o drogę do niej. Ile to daje satysfakcji, choć z drugiej strony, nie ma chyba lepszego uczucia niż szczęścia w oczach, bo się to osiągnęło ;)

    Po prostu w pewnym momencie trzeba zadać pytanie:

    "Jak chciałbym żyć?", jak mieszkać, co jeść, co robić, co czuć(szczęście radość?) Na początku większość ludzi widzi tutaj pieniądze, potem się dochodzi, że pieniądze nie są wcale potrzebne, aby np. czuć się szczęśliwym.

    "czy warto marzyć i nie zakładać że się spełni to o czym myślisz?"

    trzeba wierzyć, ufać. Marzenie nie ma sensu jeżeli zakładasz, że nigdy tego nie zrealizujesz. Dlaczego niby? Może nie uda się teraz, nie jutro, ale czemu nie za rok, 5 lat, 30? trzeba działać. Zauważ, że na mojej liście są takie rzeczy trudniejsze w realizacji jak np. Zdobyć koronę Ziemi ale i łatwiejsze jak np. nauka gry na gitarce, którą mogę spełnić bez wychodzenia w domu. Tu nie chodzi tylko o wielkie marzenia typu Podróż do okoła Ziemi ale też o takie błahe, jak np. zjedzenie pomarańcza na deser. Trzeba się zastanowić czego się chcę a potem to robić :)

    Fajnie, że napisałaś, warto o tym mówić i wymieniać poglądy ;)

  • Pingback: WayLife ~ Sposób na życie » Blog Archive » 7 Linków – Inspiracja Darren Rowse

  • Sebastian K.

    Świetny filmik z panem z taksówki:) chętnie bym posłuchał całości. Lista też godna podziwu:)

    • Anonim

      To musisz jechać do NYC :)  

  • Pingback: Znajdź ten flow w relacjach z ludźmi! | Życie jest piękne :)