Projekt maraton część I
Posted on by Michał Maj

Dwa tygodnie temu napisałem post na temat mojego wyzwania jakim jest przebiegnięcie maratonu. Zdeklarowałem się wtedy, że raz na dwa tygodnie będę pisał jak mi idzie, jakie robię postępy i czy w ogóle trenuje.


Przyznam się szczerze, że myślałem, że będzie gorzej. Kiedyś już biegałem i wtedy był problem z kondycją. Z wyników jestem zadowolony. Nie rzuciłem się od razu na wielkie dystanse. Pewnie znacie takie coś, że jak wyznaczacie sobie cel to napalacie się i na początku możecie wszystko, a potem morale upada i zapomina się o swoim wyzwaniu. Nauczyłem się tego unikać i stopniowo rozkręcać. Zacząłem od dystansu 2,5 km i stopniowo zwiększałem ilość. W drugim tygodniu spotkałem się z Kamilem- czytelnikiem mojego bloga i biegaliśmy 2 razy po 8 km. Co najważniejsze w ogóle nie czuje zmęczenia. Po takim dystansie 8 km wiem, że mogę spokojnie więcej i w tym tygodniu chcę dojść do 10 i trzymać taką odległość. Chcę też zwiększyć lekko prędkość średnią, która będzie moja prędkością maratonową, czyli taką, które będę stosował na maratonie. Ponadto wczoraj wyskoczyłem sobie na basen i też zdziwiłem się swoją formą. Pływałem, pływałem i nie czułem zmęczenia. Przed USA nie byłem w stanie przepłynąć pod wodą 25 metrów (kiedyś w lata świetności po 40 pływałem) a tym razem udało się bez większych problemów. Byłem też raz na treningu parkour, poskakałem, pobiegałem, powspinałem się, na formę też nie mogę narzekać.

Czy biegałem codziennie? Nie : ) Średnio co drugi dzień, ale każdy bieg był dla mnie ogromną przyjemnością i ceremoniałem. Nie biegałem na siłę, dzięki temu przychodziło mi to wszystko łatwo i przyjemnie. Po bieganiu wracałem zadowolony z rezultatów, piłem mleko i jadłem jogurt, potem brałem prysznic i czułem w sobie ogromne pokłady energii : )


Jakie cele na teraz? Po pierwsze dojść do 10 km i biegać na takim dystansie. Nie będzie to trudne. Druga sprawa to częstość biegania. Chcę zwiększyć ilość treningów jeszcze bardziej, ruszać się częściej. Chcę też zwiększyć prędkość, choć odrobinę.
Najważniejsze to to, że JEST FORMA : )
Słuchajcie, nie będę jednak relacjonował swoich rezultatów co dwa tygodnie. Nie ma sensu śmiecić bloga, bo na razie motywacja jest duża. Następny wpis maratonowy za miesiąc.

  • http://proaktywny.wordpress.com Krzysztof Kozłowski

    Też biegam i obecnie jestem na poziomie 6 km. Podobnie jak Ty, wyznaczyłem sobie na 2011 rok wyzwanie pobiegnięcia w maratonie i ukończenia go. Niestety w tej chwili blokuje mnie myśl o pogodzie – nie mam odpowiedniego „zimowego” stroju na bieganie. Prozaiczna sprawa, co? Jak ekwipujesz się przed wyjściem z domu? I gdzie biegasz? Fajnie byłoby trenować razem, ale mieszkam w Warszawie, a to chyba daleko od ciebie ;)

    Pozdrawiam.

  • Michał Maj

    Ja za zimno uważam wtedy, gdy widzę swój oddech. Miałem t aką sytuacje w poprzednim tygodniu. Ja zakładam zwykłe spodnie dresowe, na górę t-shirt, na to takie polo i na to bluzę z kapturem. Do tego czerwona czapka Coca coli i rękawiczki ;)
    Krzysztof- a może pobiegniesz w Cracovia maraton 17 kwietnia? Szykuje się już rozwojowa ekipa :)
    Mieszkam w Krakowie, więc niestety spory kawałek od Wawy

  • http://proaktywny.wordpress.com Krzysztof Kozłowski

    Planuję start w warszawskim maratonie, bo raz że blisko, dwa że więcej czasu na przygotowania, a trzy – chciałbym móc później spoglądać na mijane co dnia miejsca i ulice z satysfakcją, że to wszystko było w moim zasięgu :)

    ja właśnie nie mam żadnych dresowych spodni, muszę nabyć i brać się za treningi. Dzięki, że podałeś swój sprawdzony strój – tak właśnie myślałem, że rękawiczki i czapka się przydadzą :)

    Pozdrawiam i z ciekawością wyglądam kolejnych raportów.