The bucket list 2.0
Posted on by Michał Maj

listazyczenZapewne pamiętacie mój wpis na temat realizacji marzeń. Przedstawiłem wtedy moją listę rzeczy, które w życiu zrobię i miejsc, które odwiedzę. Ostatnio jednak przeczytałem niesamowity artykuł, który dał mi wiele do myślenia i po lekturze którego postanowiłem lekko udoskonalić i odmienić swoją listę.

Najpierw pokaże Wam ten artykuł. Powiem szczerze, że bohater ten podjął niesamowitą decyzje w życiu. Jest moim wielkim wzorem. I tu nie chodzi o ocenianie tej decyzji z moralnego punktu widzenia tylko o to, że odważył się na taki krok. Zastanówcie się, czy Wy bylibyście w stanie powtórzyć Jego działanie nie mając pewności, że uda się wam osiągnąć to co Jemu? Artykuł pochodzi stąd i dla wygody czytelników pozwolę sobie go przedrukować:


Oto historia nieszczęśliwego człowieka, który po porzuceniu przez żonę wystawił siebie samego na aukcji internetowej w serwisie eBay, w nadziei na nowe życie. I udało mu się.

Gdy Laura, żona Iana Ushera, nagle go porzuciła, miał złamane serce i nie był w stanie znieść samotnego życia w domu, który sobie zbudowali. Całkowita zmiana i nowy start wydawały się być jedynym wyjściem, zatem Ucher, 45-letni Anglik mieszkający i pracujący w Perth w Australii, zrobił rzecz drastyczną.

Mniej więcej o tej porze zeszłego roku zdecydował się sprzedać całe swoje życie osobie, która wylicytuje najwięcej na aukcji internetowej w serwisie eBay. Swój dom z trzema sypialniami, pełen „rzeczy przypominających mu wspaniałe życie, jakie wiódł z Laurą”, mazdę rocznik 1989, skuter wodny oraz pracę w sklepie z dywanami w Perth, a nawet swoich przyjaciół – wszystko to znalazło się w licytowanym zestawie. Teraz, po roku, można powiedzieć, że z pewnością udało mu się zostawić dawne życie za sobą, choć w sposób, którego nigdy wcześniej by nie przewidział.

Żeby zwrócić uwagę na swoją aukcję, Ian stworzył stronę internetową Alife4sale.com, która wkrótce miała 250 tysięcy wejść dziennie. – Nazywam się Ian Usher – wyznał – i mam dość swojego życia! Nie chcę go już! Możecie je sobie wziąć, jeśli chcecie!

Napływało tysiące odpowiedzi, wiele od samotnych kobiet. Licytacja zaczęła się od jednego dolara, ale stawka szybko rosła. Spodziewając się sukcesu, Usher zaczął się przygotowywać do dwuletniej podróży dookoła świata, podczas której planował zrealizować wszystko, „na co zawsze miał ochotę, a czego nigdy nie zrobił”.

Gdy jego cena na aukcji osiągnęła w czerwcu 192 000 funtów, zaczął już świętować. Jego nadzieje zostały jednak pogrzebane, gdy osoba licytująca w ostatniej chwili wycofała ofertę, ale wtedy był już w pełni zdecydowany na wyprawę. – Nie było powodu, aby nie odbyć tej podróży tylko dlatego, że coś nie poszło zgodnie z planem – mówi. – Tym wszystkim ludziom, którym to obiecałem mogłoby się to wówczas wydać jedynie pustym gestem.

Gdy złapaliśmy Ushera gdzieś na zaśnieżonych pustkowiach między Seattle a Vancouver, zamierzał właśnie przystąpić do realizacji 24. pozycji na liście swoich planów: obsługiwać bezdomnych w bezpłatnej jadłodajni. Od kiedy wyruszył w podróż w sierpniu 2008 roku, Anglik wspiął się już na Statuę Wolności, skakał na bungee we Francji, jeździł na snowboardzie w Dubaju, wytatuował sobie głowę lwa na ramieniu i rzucał pomidorami podczas słynnej hiszpańskiej bitwy pomidorowej La Tomatina. Zanim jego 100-tygodniowa przygoda skończy się w przyszłym roku, Usher planuje jeszcze zdobyć licencję pilota, skoczyć nago na spadochronie, przespać się w japońskim hotelu kapsułowym oraz spotkać sir Richarda Bransona, którego autobiografia „Losing My Virginity. Autobiography” („Kroki w nieznane. Autobiografia” – Wydawnictwo Natalis, 2008) była główną inspiracją do podjęcia tej wyprawy.

Usher podróżuje teraz po świecie wolny niemal od wszystkiego, co mogłoby mu przypominać dawne życie – poza kilkoma podkoszulkami, numerami telefonów garstki starych przyjaciół oraz miesięcznymi opłatami za swój dom w Perth, który ciągle utrzymuje. Mimo silnej konkurencji ze strony pierwszego mężczyzny w ciąży oraz kobiety, którą mąż zdradzał z wirtualną prostytutką w wirtualnym świecie Second Life, tygodnik „Time” uznał aukcję Ushera za jedno z 10 najdziwniejszych wydarzeń 2008 roku. – Cóż, powinno się być z tego dumnym, czyż nie? – śmieje się Usher.

Ale najważniejszy moment jego wielkiej przygody nadszedł, gdy Anglik przemierzał Hollywood i znowu poczuł się tak, jakby jego życie było wystawione na licytację, gdyż producenci filmowi zaoferowali mu pieniądze za prawa do ekranizacji jego historii. Aukcję wygrała wytwórnia Disneya a pięciocyfrowy czek, który od niej otrzymał pomoże mu teraz spełnić wszystkie pozostałe plany.

Choć nie udało mu się sprzedać swojego ciała i duszy na aukcji internetowej, jego życie jest od tamtej pory serią ekscytujących przygód. Usher nie może uwierzyć w swoje szczęście.

- Przeżyłem taki moment w Hollywood, gdy stałem na skrzyżowaniu z Wilshire Boulevard czekając aż będę mógł skręcić w lewo do Rodeo Driver. W kieszeni miałem czek, promienie słońca wpadały przez okno i grała muzyka – wspomina. – Wtedy właśnie uświadomiłem sobie, że rok temu byłem taki nieszczęśliwy. Spójrzcie, jak wiele się zmieniło na przestrzeni roku! Doświadczam teraz w życiu takich rzeczy, o których nigdy nie śmiałem marzyć.

Robię więc edycje mojej listy życzeń:
• Zapalić cygaro na Kubie
• Ulepić bałwana na Antarktydzie
• Pojeździć na nartach w Zjednoczonych Emiratach Arabskich
• Obejść wokół rzeźb na Wyspie Wielkanocnej
• Zobaczyć dużego misia na Alasce
• Wziąć udział w wojnie na pomidory w Hiszpanii
• Napić się Whisky w Szkocji
• Pograć w piłkę na ulicy w Brazylii
• Zrobić „kaczkę” na Amazonce
• Napić się Sake w Japonii
• Wychylić głowę przez okno w kolei transsyberyjskiej (i nie uderzyć w nic:D)
• Zobaczyć kangura w Australii
• Zapalić fajkę wodną w Egipcie
• Zobaczyć żółwia na Wyspach Galapagos
• Zrobić „aniołka” na śniegu na Grenlandii
• Przejechać się żółtą taksówką w Nowym Jorku
• Safari w Afryce
• Napić się wina w Gruzji
• Przejechać się Rikszą w Chinach
• Odwiedzić Jurtę w Mongolii
• Przespacerować się po lesie w Norwegii
• Iść na trening parkour w Lisses (Francja)

Ponadto:
• Opłynąć przylądek Horn
• Rejs pełnomorski
• Skoczyć na bungee
• Skoczyć ze spadochronem
• Polecieć balonem
• Zdobyć koronę Ziemi
• Off-road z prawdziwego zdarzenia
• Przebiec maraton
• Przejść polskie wybrzeże Morza na piechotę
• Rafting z prawdziwego zdarzenia
• Zorbing
• Nauczyć się grać na gitarze…
• i zagrać jakąś szantę przy ognisku na Mazurach
Oczywiście to nie koniec listy i będzie ona do pewnego momentu ciągle aktualizowana i poprawiana :)

  • http://www.photoblog.pl/azizi azizi

    a wiesz… w sumie to jeżeli tylko się chce, warto się odciąć do wszystkiego całkowicie. przecież to takie proste. nie rozumiem na przykład kobiet, które płaczą po kątach, ukrywają sińce, a dalej są z kimś, kto jest oprawcą i zabójcą ich życia… wystarczy skończyć raz a porządnie tak jak Ian z artykułu. I żyć naprawdę, wolno, pięknie.
    ech ta kolej transsyberyjska… a na gitarze umiem grać jak coś :D

  • http://www.poprostuania.photoblog.pl a.

    Indie.

    zarażasz, pozytywnie. tak myślę,

  • kasia.pelasia

    lista ekstra… brakuje jeszcze spacer jesienia i wiosną po bieszczadzkich połoninach…

  • Pingback: Wyjdź z siebie : Never say die

  • Monia

    A myślałeś o surfingu ? (takim bez żagli, stoisz na desce i na dużych falach – sorka, ale się nie znam) Podobno to niesamowite, dużo bardziej ekscytujące niż skok ze spadochronem :)

  • Michał Maj

    monia- surfowałem w tym roku na Wyspach Kanaryjskich :> Fakt, niesamowite przeżycie, ale bardzo trudne. Ale gdy Ci się wreszcie udaje stanąć na desce i czujesz że pcha Cię jakaś niewidzialna moc to nie możesz przestać się ciezyć ;)

    Aha, to nie jest tak, że jak czegoś nie ma na liście to tego nie robię. Gdy tylko nadarza się okazja zrobić coś ciekawego od razu się za to biorę.

  • Paweł

    „Wychylić głowę przez okno w kolei transsyberyjskiej”

    no to może być trudne. bo z tego co wiem w wagonach kolei transsyberyjskiej nie otwierają się okna;]

  • Michał Maj

    paweł- to ma ma tylko znaczenie syboliczne:) coś się wymyśli :)

  • Tomasz

    … pytanie filozoficzne… PO CO? Jakie te wszystkie rzeczy maja znaczenie ? Czy po tym jak to zrobisz poczujesz sie lepiej? Bedziesz mogl pochwalic sie na blogu?

    Ktos madry powiedzial.. tylko ten kto jest na poczatku drogi ma potrzebe opowiadania o swoich przygodach..

  • Tomasz

    … mozna robic te wszystkie rzeczy.. jednak jak sie nad tym dobrze zastanowisz to one nie sa wazne i tak naprawde potrzebne nam do szczescia ;)

  • Michał Maj

    tomasz- na twoje pytanie filozoficzne każdy odpowiada samemu sobie. a jakie ma znaczenie chodzenie do szkoły? jakie znaczenie ma praca? Jakie znaczenie mają znajomi, przyjaciele i wszystko co nas otacza? Na pytanie po co tęgie głowy myślały już w Atenach. Każdy odpowiada we własnym zakresie. Ja pewnego dnia wymyśliłem sobie, że coś jest nie tak, że popadłem w jakiś system życia, w którym żyje jak robot. Stworzyłem sobie taką listę na podstawie rzeczy, które mnie fascynują i interesują dodając do tego jakieś marzenia z dzieciństwa. Po 3 latach widzę jak nabrałem tempa życiowego. Po co? Po to, że nawet robiąc coś bez tej listy to nie to samo. Gdy widzisz niedźwiedzia na Alasce to patrzysz nie tylko na niedźwiedzia ale na swój sukces- że udało Ci się. I ze łzami w oczach stoisz i śmiejesz się ze szczęścia patrząc na to. Nikogo nie zmuszam do tego by robił to co ja, bo nie każdy musi to lubić. Dla mnie to jest szczęście, ktoś może mieć inna definicje szczęścia i to jest fajne. Chwalenie na blogu? Być może. Ten kto jest na początku drogi ma potrzebę opowiadania? Być może. Nigdzie nie napisałem, że jestem pro- podróżnikiem. Zaczynam- żaden wstyd. Pisanie sprawia mi przyjemność w dwojaki sposób- po pierwsze lubię się tym dzielić. Może to moja próżność a może po prostu to, że lubie pisać/ fotografować/ rejestrować i już mając 14 lat pisałem artykuły do gazet. Może kiedyś z tego wyrosnę, na razie lubie to. To ma kolejny plus. Po 2,5 roku wchodzę sobie w archwium bloga i czytam o czymś co udało mi się wtedy zrobić. Wtedy znów czuje tego powera i tą radość. Nikogo nie zmuszam do czytania, do pisania, komentowania. Tak jak napisałem wyżej- każdy żyje jak chce. Ja żyje właśnie tak.

  • Goś

    Parę minut temu, szukając opini innych na temat bungee natrafilam na Twoj blog:) i widzę że napewno jest ciekawy. Co do powyzszego spełniania marzen- widzę że masz duuuuze zainteresowania i świetnie! w koncu w zyciu powinno sie stawiać cele. Tylko jest jeden mały klopot…kasa. Zeby cos zrobic, pojechac gdzies trzeba miec kasę i tu jest przeszkoda w moim wypadku. Ty masz super marzenia podrozowania po swiecie a ja bym chciala np pojechac w rejony takie jak Zakopane, Bieszczady gdzie nigdy nie bylam a mieszkam w tym wojewodztwie:).. ale postawic sobie cel a potem spelnic go to satysfakcja niemała:> i ty juz dobrze o tym wiesz.

  • Radochna

    Goś:  kasa kasa kasa, wiadomo, że nie jest o nią łatwo, sama nigdy za dużo nie miałam, ale chcieć to móc, nie patrz  na coś przez pryzmat, że nie możesz i  nie dasz rady, tylko zastanów się jak rozwiązać problem i unicestwić przeszkody, bo naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych, a jeśli jednak są, to na pewno nie są to kwestie finansowe;)
    moja lista np ma już coraz więcej odhaczeń ;) Ty też nie pozzwól, żeby trudna codzienność zabrała Ci radość z realizacji marzeń!
    powodzenia:)